Puls Biznesu / PawelG / 2003-09-12 06:32:12
Elektrim ma dwie propozycje dla partnerów w PTC. Obie mają uszczęśliwić warszawski holding i zubożyć Vivendi oraz Deutsche Telekom.
Dzisiaj minie drugi termin, jaki Deutsche Telekom wyznaczył Vivendi i Elektrimowi na podjęcie decyzji w sprawie oferty przejęcia 51 proc. udziałów w Polskiej Telefonii Cyfrowej (PTC). Trwające negocjacje między udziałowcami PTC wskazują jednak, że nie należy spodziewać się przełomu w tej sprawie. Nie jest wykluczone, że termin ponownie zostanie przedłużony.
W środę rozpoczęły się w Paryżu rozmowy z Vivendi na temat niemieckiej oferty.
Albo Deutsche Telekom podniesie ofertę cenową, albo Vivendi zrezygnuje z wierzytelności, jaką ma wobec niego Elektrim Telekomunikacja (ET) - ucina Piotr Nurowski, pełniący obowiązki prezesa Elektrimu.
Francuzi, którzy kontrolują 51 proc. udziałów w Elektrimie Telekomunikacji (należy do niego 51 proc. udziałów w PTC), wstępnie zaakceptowali ofertę. Ich zdania nie podzielił Elektrim, posiadający pozostałe 49 proc. udziałów. Giełdowa spółka chce dzięki sprzedaży PTC rozwiązać problem spłaty wierzycieli. Potrzebuje więc około 450 mln EUR (prawie 2 mld zł), a na obecnych warunkach tyle nie otrzyma.
Transakcja jest tak naprawdę neutralna dla giełdowych graczy. Nie ujrzą oni ani złotego z tej umowy - dodaje Anna Hess, analityk CDM Pekao.
ET ma prawie 500 mln EUR długu wobec Vivendi. Spłata tych zobowiązań oznaczałaby, że do podziału między dwóch udziałowców byłoby drugie 500 mln EUR. A to za mało. Dlatego Elektrim blokuje przeprowadzenie transakcji. Decyzję w tej sprawie miała niedawno podjąć rada nadzorcza ET. Nie podjęła, bowiem jeden z przedstawicieli Elektrimu w siedmioosobowej radzie złożył rezygnację.
Elektrim działa prosto i skutecznie - ocenia Michał Marczak z BRE Banku.
W przyszłym tygodniu odbędzie się zgromadzenie udziałowców ET, które ma uzupełnić skład rady nadzorczej. Cóż z tego, skoro Elektrim ma jeszcze dwóch członków, którzy mogą w odpowiednim momencie złożyć rezygnacje.