źródła własne / Bartek Szpilski / 2003-09-08 06:14:25
Deutsche Telekom przedłużył o tydzień ważność wartej miliard euro oferty zakupu 51 proc. udziałów w PTC, operatorze sieci komórkowej Era.
Niemiecka oferta odkupienia udziałów w PTC od Elektrimu i francuskiego Vivendi miała obowiązywać tylko do minionego piątku. Jednak późnym wieczorem zarząd DT oświadczył, że daje obu kontrahentom dodatkowy czas do namysłu. Nowy termin wygaśnięcia oferty upływa 12 września, a wszystkie jej warunki pozostają bez zmian. Rzecznik Hans Ehnart wyjaśnił w komunikacie: "Elektrim i Vivendi poinformowały nas, iż chcą nadal rozmawiać o ofercie. Dlatego zdecydowaliśmy się przedłużyć termin".
Potwierdza to rzeczniczka Elektrimu Ewa Bojar. - W piątek przewodniczący rady nadzorczej Elektrimu poinformował Deutsche Telekom, że potrzebujemy więcej czasu na rozważenie i ustosunkowanie się do oferty - powiedziała "Gazecie" Bojar. Dodała, że Elektrim ogłosi swoją decyzję do końca nadchodzącego tygodnia. Przypomnijmy, że do tej pory Elektrim dość chłodno odnosił się do niemieckiej propozycji, choć oficjalnie jej nie odrzucił, sugerując Niemcom jedynie podwyższenie ceny z miliarda do 1,4-1,5 mld euro.
Elektrim, który jest zadłużony na blisko 450 mln euro, znajduje się pod presją swoich wierzycieli. Zgodzą się oni na transakcję tylko wtedy, gdy sprzedaż PTC pozwoli Elektrimowi w pełni ich spłacić. Nic dziwnego, że oferta Deutsche Telekom, choć ogłoszona zaledwie tydzień temu już zdążyła poróżnić współwłaścicieli komórkowego operatora. Vivendi był skłonny ją przyjąć, nawet bez konsultacji z Elektrimem. Byłoby to możliwe, bo udziały Ery są zgrupowane w spółce ET, w której Francuzi kontrolują 51 proc. akcji, a dodatkowo mają za sobą czterech członków w siedmioosobowej radzie nadzorczej.
Wprawdzie Elektrim uważa, że na mocy umowy inwestycyjnej z Vivendi wszelkie decyzje dotyczące majątku ET wymagają i tak jego zgody, ale Francuzi zaskarżyli tę umowę do arbitrażu. Elektrim, który do końca nie był pewny, co zrobią Francuzi, posłużył się trikiem prawnym i zablokował czwartkowe posiedzenie rady nadzorczej ET, która mogła wbrew niemu przegłosować sprzedaż Ery. Jeden z przedstawicieli Elektrimu złożył przed posiedzeniem rezygnację, a dwóch pozostałych w ogóle nie przyszło, dekompletując organ nadzorczy ET.
Dodatkowy czas na zastanowienie prawdopodobnie nie zmiękczy stanowiska Elektrimu. Nawet gdyby konglomerat dostał niemal połowę z oferowanej przez Niemców ceny (czyli prawie 500 mln euro), to po spłacie części zadłużenia ET wobec Vivendi zostałoby mu tylko 250 mln euro. Analitycy uważają, że należący do ET pakiet kontrolny 51 proc. udziałów PTC jest wart nawet do 2 mld euro. Zwłaszcza dla Niemców, którzy kontrolują już pozostałe 49 proc. komórkowego operatora i mogliby stać się jego wyłącznym właścicielem. /FKN/