TP SA broni nowego planu taryfowego

UOKiK sprawdza, czy nowa taryfa TP SA - tzw. plan socjalny uniemożliwiający korzystanie z innych niż TP SA operatorów - jest zgodny z zasadami polityki konkurencji. Tymczasem TP SA broni swojego pomysłu, wskazując, że jest on zgodny z unijnym prawem.

Plan socjalny będzie dostępny od połowy sierpnia br. Ma przyciągnąć (lub zatrzymać) tych klientów, którzy dzwonią bardzo mało i chcą mieć jak najniższy abonament. Z założenia "plan socjalny" - który zastąpi obecnie stosowany "plan oszczędnościowy" - jest adresowany do osób niezamożnych, np. emerytów, rencistów, bezrobotnych lub osób niepełnosprawnych. Abonament w tej taryfie wyniesie tylko ok. 23 zł; w tej cenie będzie już 15 "darmowych" jednostek taryfikacyjnych oraz niewygórowane ceny połączeń międzymiastowych i miejscowych. Na pierwszy rzut oka - atrakcyjna oferta. Jest jednak haczyk. Każdy abonent, który przejdzie na "plan socjalny", będzie musiał zrezygnować z korzystania z usług innych niż TP SA operatorów telekomunikacyjnych. Nie będzie więc mógł wykonać rozmowy międzymiastowej za pośrednictwem np. NOM-u. Właśnie to ograniczenie konkurencji zaniepokoiło Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów i skłoniło go wszczęcia postępowania wyjaśniającego.

Zachodzi bowiem podejrzenie, że taki "plan socjalny" może (ale nie musi) oznaczać nadużywanie dominującej pozycji na rynku - jaką TP SA niewątpliwie ma. A to już jest ustawowo zakazane.

Ale TP SA się broni. Zdaniem Barbary Górskiej, rzecznik Telekomunikacji, podobne rozwiązania funkcjonują w innych krajach Unii Europejskiej i są zgodne z duchem unijnych dyrektyw. TP SA wskazuje na dwa konkretne przykłady krajów, w których firmy telekomunikacyjne (byli monopoliści) oferują "plany socjalne" połączone z zakazem wyboru innego operatora.

Przykład pierwszy to British Telecom, który oferuje plan taryfowy dla osób o bardzo niskich dochodach - "Light User Scheme". Brytyjski urząd regulacji telekomunikacji (Oftel) zgodził się, by ten plan taryfowy wiązał się z brakiem możliwości wyboru operatora przez wystukanie odpowiedniego prefiksu czy przez preselekcję. Podobnie w Danii - tamtejszy regulator rynku (IT - og Telestyrelsen) zezwolił firmie Tele Danmark na wprowadzenie taryfy "TD Mini Tele". Abonent, który się na nią zdecyduje, musi podpisać oświadczenie, że nie będzie wybierał innych operatorów sieciowych do realizacji połączeń wychodzących.

Dlaczego takie rozwiązania są - jak wskazuje praktyka - akceptowane przez Komisję Europejską od dawna walczącą o liberalizację rynku telekomunikacyjnego?

Otóż dyrektywa 2002/22/EC z marca 2002 r. pośrednio zobowiązuje dawnych monopolistów (i tylko ich) do świadczenia tzw. usług socjalnych - zapewnienia dostępu do telefonu możliwie największej grupie osób, także tych, które nigdy nie przyniosą operatorowi wielkich zysków (bo są za biedni, by dużo rozmawiać, lub mieszkają w tak odległych regionach, że doprowadzenie tam sieci telekomunikacyjnej kosztuje więcej niż generowane przez nią zyski). Operatorzy dopiero wchodzący na rynek są z tego obowiązku zwolnieni.

Jednocześnie dyrektywa stwierdza, że oferty socjalne odróżniają się od tych, które są dostępne w ramach normalnych warunków komercyjnych - i w momencie gdy generują koszty - owe koszty mogą być rekompensowane za pomocą "mechanizmów podziału". Mechanizmy te - stanowi dyrektywa - muszą być jednak "przejrzyste, obiektywne, niedyskryminujące i proporcjonalne", przy czym narodowi regulatorzy mają praktycznie pełną swobodę w ich konstruowaniu. UOKiK i Urząd Regulacji Telekomunikacji i Poczty - jako nasi narodowi regulatorzy - muszą więc wypowiedzieć się, czy zasada zablokowania dostępu do usług konkurentów - w opinii TP SA będąca formą rekompensaty - te kryteria spełnia. /gazeta/

poprzedni news nastepny news archiwum newsów wyślij link znajomemu wersja do wydruku Gazeta / Bartek Szpilski / 2003-08-06 00:54:04

Komentarze:
aktualnie brak komentarzy


RSS

NASZ SKLEP
Zapraszamy na zakupy do naszego sklepu!

wejdź do sklepu