Postawione przez amerykańskie władze warunki otrzymania licencji eliminują największych europejskich i bliskowschodnich operatorów.
W aukcji na koncesje komórkowe będą mogły uczestniczyć wyłącznie firmy, w których udziały państwa nie przekraczają 5 proc. Innym warunkiem jest posiadanie minimum pięciu innych licencji operatorskich. Takie wstępne warunki zostały określone przed odbywającą się czwartek konferencją przetargową w stolicy Jordanii Ammanie, na której zgromadziło się ponad 500 przedstawicieli firm telekomunikacyjnych z całego świata. Do wzięcia są trzy licencje regionalne na serwis komórkowy w północnej, centralnej i południowej części kraju. Oferty można składać do 14 sierpnia.
Tylko Amerykanie?
Specjaliści wskazują, że zasady określone przez tymczasowe władze w jawny sposób faworyzują firmy amerykańskie, które w całości są własnością kapitału prywatnego. W USA licencje są przyznawane nie na cały kraj, lecz lokalnie, co sprawia, że wszyscy najwięksi amerykańscy operatorzy mają ich po kilka. W przypadku operatorów europejskich lub bliskowschodnich spełnienie tego warunku oznaczałoby, że operator musiałby działać co najmniej w pięciu krajach.
- Wydaje mi się, że żaden z bliskowschodnich operatorów telekomunikacyjnych nie będzie w stanie stanąć do przetargu na tych warunkach - powiedział Rashid al Snan z firmy Batelco. Batelco, która kosztem 5 mln dol. uruchomiła pierwszą sieć komórkową w Bagdadzie w ubiegłym tygodniu, została zmuszona przez władze amerykańskie do wyłączenia serwisu. - Jestem pewien, że wiele firm będzie protestować przeciwko takim warunkom - dodał Rashid al Snan.
Działająca przez kilka dni w Bagdadzie sieć Batelco wywołała entuzjazm zagranicznych korespondentów i biznesmenów - komunikacja satelitarna jest droga, a telefony ciężkie i nieporęczne. Przy okazji okazało się, że niewielu Irakijczyków ma telefony komórkowe. Ten rodzaj komunikacji w Iraku był zastrzeżony dla elity Saddama. Batelco, która jest częściowo własnością rządu Bahrajnu, ma zamiar zainwestować w sieć komórkową w Iraku 50 mln dol. Firma złoży ofertę w joint venture z partnerem irackim.
Do przetargu ma zamiar wystartować także kuwejcki MTC-Vodafone, który dostarcza usług dla wojsk brytyjskich na południu Iraku. Ale 25 proc. udziałów w tej spółce należy do kuwejckiego państwa.
Prywatnie, czyli sprawniej
Darrell Trent, doradca irackiego ministerstwa komunikacji powiedział na konferencji w Ammanie, że warunki przetargu nie zostały "skrojone" pod amerykańskie firmy. - Chcemy stworzyć konkurencyjny system i nie życzymy sobie m.in. tego, by rządy miały jakikolwiek wpływ na ten proces- powiedział Trent i dodał, że warunek 5-proc. udziałów nie jest "wykuty w kamieniu", ale stanowi wskazówkę, że władze chcą natychmiastowej prywatnej konkurencji na rynku telekomunikacyjnym. Rzecznik tymczasowych władz w Iraku powiedział, że ograniczenia własnościowe mogą ulec złagodzeniu.
Firmy, które otrzymają licencje, będą musiały rozpocząć budowę sieci w ciągu 20 dni od ich odebrania. Licencje regionalne będą ważne dwa lata z możliwością odnowienia przez legalne władze irackie. Po kolejnym roku mają one być zamienione na licencje krajowe, tworząc w ten sposób trzy konkurencyjne sieci komórkowe.
CDMA czy GSM?
Nie zadecydowano jeszcze, jaki będzie przyjęty standard sieci - europejski GSM czy amerykański CDMA. Rozstrzygnięcie tego dylematu w praktyce zdecyduje, kto otrzyma wszystkie trzy licencje. Jednym z warunków przetargu jest pełny roaming pomiędzy regionalnymi sieciami. Przyjęcie standardu amerykańskiego spowodowałoby, że iraccy biznesmeni będą musieli zaopatrzyć się w dwa telefony, bo na Bliskim Wschodzie tak jak w Europie sieć komórkowa jest oparta na standardzie GSM, nowocześniejszym i popularniejszym od amerykańskiego (na świecie 70 proc. użytkowników telefonów komórkowych korzysta z sieci GSM). Tymczasem łączność dla amerykańskiej administracji i wojska w Iraku zapewnia MCI - spadkobierca zbankrutowanego giganta telekomunikacyjnego WorldCom. Sieć MCI jest oparta na stworzonym przez kalifornijski QualComm standardzie CDMAOne.
Roaming pomiędzy sieciami GSM i CDMA jest możliwy, ale trudny technologicznie i co za tym idzie - niezwykle kosztowny.
Wyrzuceni z Iraku?
Wybrani operatorzy, których z irackiego przetargu komórkowego eliminuje warunek maksimum 5 proc. własności państwowej:
Orange - Francja
T-Mobile - Niemcy
Telefonica Moviles - Hiszpania
KPN - Holandia
NTT DoCoMo - Japonia
Batelco - Bahrajn
MTC-Vodafone - Kuwejt
Etisalat - Zjednoczone Emiraty Arabskie /Gazeta/