Działania Telekomunikacji Polskiej chroniące internautów przed nadużyciami firm oferujących połączenia na rozrywkowe numery 0-700 są niewystarczające - uznał Urząd Regulacji Telekomunikacji i Poczty. Urząd wszczął postępowanie administracyjne w tej sprawie
Chodzi o tzw. dialery, czyli specjalne programy, które instalują się w komputerze internauty, odwiedzającego witrynę internetową (najczęściej erotyczną). Przełączają one - często bez wiedzy użytkownika - modem z normalnego numeru dostępowego do internetu na wielokrotnie droższy z puli 0-700. TP SA twierdzi, że jest tylko pośrednikiem (udostępnia linie), zaś winni są nieuczciwi service providerzy i właściciele witryn, którzy instalują takie dialery. Nadużycia te powodują wysokie rachunki telefoniczne u nieświadomych kosztów połączeń internautów.
URTiP przez miesiąc (od 14 maja do 13 czerwca) kontrolował m.in. zasady i warunki świadczenia przez TP SA usług dostępu do takich usług oraz praktyki rozpatrywania reklamacji i skarg ich dotyczących. "W wyniku kontroli ustalono, że TP SA we własnym imieniu i na własny rachunek udostępnia ww. treści swoim abonentom w drodze wysokopłatnych połączeń, które są realizowane za pomocą dialerów oraz aktywnych elementów stron internetowych" - czytamy w komunikacie Urzędu. Kontrola umów zawartych między TP SA i producentami treści wykorzystujących dialery wykazała, że usługi wobec internauty świadczy operator telekomunikacyjny, a nie operator strony internetowej czy producent płatnych treści. "Tym samym podnoszona przez TP SA teza, że odpowiedzialność wobec abonentów ponoszą wytwórcy treści, jest nieuzasadniona" - poinformował URTiP w komunikacie.
Według urzędu TP SA powinna znieść opłatę za usługę blokowania przez abonentów wybranych numerów. /Gazeta/