PAP / PawelG / 2003-05-31 07:11:18
Nie popełniłem przestępstwa i nie będę się zasłaniał immunitetem - mówił w piątek dziennikarzom poseł Jan Rokita (PO), którego prokuratura podejrzewa o ujawnienie informacji poufnej. Posła bronią koledzy z komisji śledczej.
Chodzi o to, co stało się podczas środowego przesłuchania przewodniczącej Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Danuty Waniek. Rokita zapytał, czy między członkiem KRRiTV Adamem Halberem a prezesem TVP Robertem Kwiatkowskim "nie dochodzi do nagannego koleżeństwa". Na dowód zacytował SMS wysłany z telefonu Halbera do Kwiatkowskiego: "Może byś wrócił do Piotrka Urbankowskiego. To jest świetny koleś - pracowity i lojalny, lubię go i cenię. Precz z siepactwem. Chwała nam i naszym kolegom. Ch... precz!".
Treść SMS-a odczytana z telefonu Kwiatkowskiego znalazła się w materiałach poufnych przekazanych komisji przez prokuraturę. W piątek warszawska prokuratura wszczęła śledztwo, czy czyn Rokity nie jest ujawnieniem tajemnicy przez funkcjonariusza państwowego. Za takie przestępstwo grozi do trzech lat więzienia.
Zastępca prokuratora generalnego Kazimierz Olejnik nie ma wątpliwości, że Rokita ujawnił tajemnicę służbową. W piątek w radiu Zet argumentował, że nie miał on prawa ujawniać takich informacji, bo naruszają one dobra osobiste Adama Halbera. - Dobra osobiste są obwarowane szeregiem klauzul zabezpieczających. Prokuratura jest upoważniona do uzyskiwania tego typu informacji jedynie na potrzeby postępowań karnych - tłumaczył Olejnik. Jego zdaniem Rokita mógł przytoczyć ten SMS, ale w postępowaniu niejawnym, nie przed kamerami telewizji.
Pytany o odpowiedzialność posła, Olejnik odparł, że w tej sprawie Rokitę chroni immunitet poselski. - Zatem aby mógł ponieść jakiekolwiek konsekwencje, musi się wypowiedzieć Sejm - dodał.
Pod wpływem jego słów Rokita skierował list do marszałka Sejmu Marka Borowskiego: "Wobec publicznej informacji prokuratora generalnego o postępowaniu karnym o przestępstwo naruszenia przeze mnie tajemnicy służbowe, uprzejmie zawiadamiam pana marszałka, że zrzekam się w tym postępowaniu immunitetu poselskiego oraz że stawię się na każde wezwanie władz prokuratorskich, sądowych i więziennych".
Borowski przebywający w Rajgrodzie (podlaskie) stwierdził, że zrzeczenie się immunitetu ma charakter demonstracji, bo powinien je poprzedzić wniosek od prokuratury, a takiego na razie nie ma.
Poseł Jan Rokita nie będzie się chował za immunitetem, to nie jest możliwe - mówił Rokita z dumą dziennikarzom, argumentując, że nie popełnił przestępstwa, a ujawnienie kompromitującego SMS-a było jego obowiązkiem. - Nie ujawniłem żadnej tajemnicy, prowadzone przez pana Halbera i Kwiatkowskiego rozmowy z telefonów służbowych są rozmowami służbowymi - mówił. - Tak jak postąpiłem, postąpiłbym dzisiaj, i tak postąpię jutro - deklarował.
Za Rokitą stanęli na posiedzeniu posłowie z komisji śledczej. - Wypowiedź prokuratora Olejnika ma charakter nacisku, by nie mówić o próbie szantażowania dociekliwego, zawsze przygotowanego i merytorycznego członka komisji śledczej - stwierdził poseł Zbigniew Ziobro (PiS). - Uważam, że niepotrzebnie uwikłał pan komisję w konflikt z wymiarem sprawiedliwości czy prokuraturą - mitygował posła Ziobro przewodniczący komisji Tomasz Nałęcz, ale i on stanął w obronie Rokity. - Gdybym przeczytał treść tych materiałów, postąpiłbym jak poseł Rokita - zadeklarował. Jego zdaniem poseł PO naruszył tajemnicę korespondencji, ale czynił to w sytuacji nadzwyczajnej, bowiem wspomniany SMS pokazuje, że wbrew wygłaszanym przed komisją deklaracjom istnieją związki między różnymi środowiskami zajmującymi się mediami i ten SMS po raz pierwszy to udowadnia.
Zdaniem Nałęcza Rokita niepotrzebnie więc zrzeka się immunitetu, bo "wykonując swój mandat, działał w imię szlachetnych pobudek i dla dobra sprawy". - Podejmę wszelkie działania, by bronić posła Rokity - zadeklarował, dodając, że zrzeczenie się przez niego immunitetu w tej sytuacji byłoby groźnym precedensem.
W sprawie wypowiedział się również konstytucjonalista prof. Stanisław Gebethner. Jego zdaniem zrzeczenie się immunitetu przez Rokitę jest nieuzasadnione, bo rozstrzygnięcie, czy poseł wykroczył poza immunitet, czy nie, należy nie do niego, ale do całego Sejmu.