Naukowcy obserwują - i ostrzegają: nastąpił kolejny środowiskowy podział wśród nastolatków. Jeśli nie masz telefonu komórkowego, twoje możliwości kontaktu z rówieśnikami dramatycznie się kurczą.
Żeby być częścią tego, co w czasach młodości dzisiejszych rodziców nazywano "paczką", trzeba robić to, co robią rówieśnicy i bywać tam, gdzie oni. To już nie tylko centra handlowe, modne kluby, te a nie inne imprezy. To także zasięg komórki - pokazuje badanie przeprowadzone przez Context - firmę specjalizującą się w etnograficznym i antropologicznym badaniu zachowań konsumenckich.
Następnym razem, kiedy nastolatek ostrzeże: "Mamo/tato, jeśli nie dostanę komórki, będę nikim", weźcie to na poważnie - radzi Robbie Blinkoff, antropolog z Contextu.
Blinkoff wraz z kolegami badał zachowania użytkowników telefonów komórkowych, w wieku 16-40 lat, z kilku krajów. Okazuje się, że nastoletni "komórkowcy" już tak przywykli do urządzeń technicznych, iż niewielką widzą różnicę między kontaktem bezpośrednim a rozmową telefoniczną. Scena, którą często obserwowali naukowcy wyglądała tak: grupa młodych ludzi zbiera się w jakimś miejscu, po czym każdy wyciąga komórkę. Nie rozmawiają między sobą, tylko przez telefon z nieobecnymi.
Jeśli więc nie masz telefonu komórkowego, twoje możliwości kontaktu z rówieśnikami dramatycznie się kurczą. To nawet nie jest świadoma dyskryminacja - przekonuje Blinkoff - po prostu nastąpił kolejny środowiskowy podział, podobny do zaobserwowanego wcześniej podziału na korzystających i niekorzystających z komputerów osobistych.
Jeśli nie korzystasz z nowoczesnej techniki, nie jesteś częścią grupy. Jeśli nie mam cię w spisie numerów w mojej komórce, nie widzę cię na ekranie mojego radaru - tłumaczy antropolog.
Nie mieć komórki to tyle, co chodzić w zeszłorocznym modelu butów sportowych. Faux pas - dodaje inny badacz, Seamus McAteer z Zelos Group.
W tym samym czasie "dorośli" coraz częściej przyznają, że korzystanie z telefonu komórkowego może być nietaktowne i kłopotliwe. Wiele krajów, urzędów i instytucji - teatrów, sklepów, bibliotek - zastanawia się, jak wyeliminować "komórkowe" uciążliwości. Władze Nowego Jorku uchwaliły przepisy, w myśl których można nałożyć grzywnę na osobę, której telefon zadzwoni w "miejscu publicznym".
O tym, jak bardzo telefon komórkowy zmienił życie - nie tylko nastolatków - przekonuje kolejna obserwacja badaczy z Contextu: nawet osoby korzystające z komórki w sposób umiarkowany okazywały niepokój poproszone o odstawienie aparatu na kilka dni.