Gazeta Wyborcza / PawelG / 2003-04-25 08:22:21
Jej rywale obiecują spadek cen przynajmniej o jedną trzecią. Rozmowy międzymiastowe i międzynarodowe, w których konkurencja działa już od pięciu lat, staniały w tym czasie o 95 proc.!
Konkurencja wkracza wreszcie na rynek lokalnych rozmów telefonicznych w Niemczech po długich dyskusjach politycznych i z dużym opóźnieniem z powodu kłopotów technicznych w Deutsche Telekom. Od dziś nie trzeba już będzie dzwonić do znajomych w innej dzielnicy lub do urzędu za pośrednictwem Telekomu, lecz korzystać z usług jego rywali, wybierając prefiks i dopiero potem numer abonenta. Według nieoficjalnych informacji około 20 firm telefonicznych zawarło już umowy z Telekomem na korzystanie z jego sieci lokalnych.
Do tej pory Deutsche Telekom ma w sieci lokalnej pozycję dominującą, ba, niemal monopolistyczną. Wprawdzie rynek usług telefonicznych w Niemczech został zliberalizowany 1 stycznia 1998 r., ale telefonia miejscowa nie została objęta tą reformą. Powstało wprawdzie ok. 60 firm oferujących swe usługi lokalnie i niektóre z nich mają już spore sukcesy, np. NetCologne w Kolonii obsługuje 21 proc. tamtejszego rynku, a Hansenet w Hamburgu 12 proc., ale w skali całych Niemiec rywale Telekomu mają tylko 4,4 proc. wszystkich abonentów i zaledwie 0,8 proc. najpopularniejszych przyłączeń analogowych. Za pośrednictwem Telekomu wciąż odbywa się też ponad 95 proc. rozmów miejscowych, bo abonenci nie chcą całkiem zmieniać operatora na lokalnego.
Konkurencja na rynkach lokalnych dopiero więc raczkuje, podczas gdy w połączeniach międzymiastowych i międzynarodowych kwitnie już od pięciu lat. Według danych Urzędu Regulacji Poczty i Telekomunikacji w ub.r. już jedna trzecia wszystkich rozmów (102 z 319 miliardów przegadanych minut) odbyła się za pośrednictwem ok. 250 firm telefonicznych rywalizujących z Telekomem. Przeciętna rozmowa międzymiastowa kosztuje dziś tylko 7 proc. tego, co w 1998 r., a rozmowy zagraniczne są tańsze nawet o 95 proc.
To, co pięć lat temu trzeba było cierpliwie tłumaczyć abonentom - co to jest "call-by-call" i "prefiks", a co oznacza "preselekcja" i jak poruszać się w gąszczu zmieniających się taryf - dziś jest oczywistością. Najatrakcyjniejsze "prefiksy dnia" dla rozmów krajowych i zagranicznych drukują gazety codzienne, sprawdzanie najkorzystniejszych taryf w internecie weszło Niemcom w nawyk.
Eksperci przewidują, że także ceny rozmów lokalnych spadną, ale nie tak drastycznie jak międzymiastowe i zagraniczne. Wprawdzie niektórzy operatorzy wabią klientów rozmowami niemal za darmo, np. Arcor chce pobierać tylko 1,4 centa za minutowy impuls, a Tele2 1,5 centa (obecne ceny Telekomu wahają się między 1,6 a 5 centów za impuls), ale większość tak atrakcyjnych ofert dotyczy tylko niektórych pór dnia lub świąt. - Spadek o 30 do 40 proc. jest w każdym razie możliwy - powiedział agencji AFP przedstawiciel firmy 1015 Telecom Martin Lukas. Już w tej chwili ceny rozmów u operatorów lokalnych są o 20-30 proc. niższe niż w Deutsche Telekom.
Jednak w przypadku rozmów z prefiksem marże zysków są mniejsze niż w rozmowach na większe odległości, a Telekom ma prawo pobierać różne dodatkowe opłaty manipulacyjne od konkurentów (np. 0,6 centa od rozmowy za to, że rywale korzystają z kabli Telekomu), które dodatkowo zawężą ich pole manewru cenowego. W każdym razie Deutsche Telekom nie boi się gwałtownej utraty pozycji na rynku lokalnym. Według rzecznika DT obroty koncernu na tym rynku wyniosły w ub.r. 2,7 mld euro, a straty z powodu wzmożonej konkurencji w 2003 r. firma szacuje na tylko "kilkadziesiąt milionów euro".