Z sieci Plusa pochodzą numery telefonów Lwa Rywina, Roberta Kwiatkowskiego, Aleksandry Jakubowskiej, Lecha Nikolskiego i Włodzimierza Czarzastego, których billingi przedostały się do prasy próbującej rozwikłać aferę Rywina.
Część billingów w lutym opublikowała "Rz", część w miniony czwartek "Życie Warszawy".
Piątkowa "Trybuna" tak na to zareagowała: "Mamy nowe hasło reklamowe: jeśli chcesz, by wszyscy wiedzieli z kim rozmawiasz, z czystym sumieniem polecamy Plusa". Poinformowała też, że już w lutym, po naszej publikacji, Ewa Kulesza, generalny inspektor ochrony danych osobowych, zwróciła się do ministra sprawiedliwości z zapytaniem, czy podległa mu prokuratura wszczęła postępowanie w sprawie naruszenia tajemnicy telekomunikacyjnej. Kulesza nie otrzymała jeszcze odpowiedzi, ale zapowiedziała, że jeśli będzie negatywna, ona sama wystąpi z takim zawiadomieniem.
Przypomnijmy, że w czwartek minister Nikolski, którego billingi opisało "ŻW" powiedział, że być może wyśle operatorowi swoją kartę SIM i podziękuje za dotychczasową współpracę
W wydanym wczoraj komunikacie Polkomtel oświadczył, że stosowany przez niego system zabezpieczeń danych abonenckich spełnia normy ustawowe i oparty jest na najnowszych i najskuteczniejszych technologiach. "Do tej pory nigdy nie doszło do wycieku billingów ani innych informacji o abonentach, ale też do tej pory nie mieliśmy do czynienia ze sprawą absorbującą uwagę opinii publicznej i mediów w stopniu porównywalnym z tzw. sprawą Rywina - napisano w komunikacie. - Nie ulega wątpliwości, że informacje dotyczące połączeń telefonicznych udostępnione na łamach gazet zdobyte zostały w sposób nielegalny. (...) Chcemy, żeby odpowiednie organa wymiaru sprawiedliwości ustaliły winnych naruszenia interesów naszych abonentów".