Czterometrowe czerwone łapy, reklamujące sieć komórkową Heyah, bardzo spodobały się złodziejom. W ciągu ostatniego miesiąca złodzieje ukradli kilka takich łap z dachów kiosków i punktów sprzedaży Heyah.
Pracownicy Heyah są zaskoczeni kradzieżami. – Powinno nas cieszyć, że łapka się podoba. Ale kradzieże się nasilają i to nas niepokoi – przyznaje Agata Borowska, rzecznik sieci.
Szefowie sieci nie planują jednak na razie solidniejszego mocowania swoich reklam. Ograniczają się do zawiadomienia o kradzieży policji.
– Szukamy łap, ale to beznadziejna sytuacja. One nie mają żadnych znaków czy numerów. Nawet jak je u kogoś znajdziemy, trudno będzie udowodnić takiej osobie, że jest złodziejem – zastrzega podinspektor Sławomir Sosnowski z komisariatu na Pradze Południe.
Łapa jest warta nieco ponad 250 zł, dlatego kradzież łapy nie jest już wykroczeniem, ale przestępstwem, co może odstraszyć złodziei.