Gazeta Wyborcza poinformowała dzisiaj, że Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów zwolnił tymczasowo Telekomunikację Polską z obowiązku natychmiastowego umorzenia "złych długów", narosłych na skutek plagi dialerów.
TP SA odwołała się do sądu antymonopolowego od niekorzystnej dla niej decyzji Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, dotyczącej tzw. dialerów. Sa to programy, które instalują się automatycznie na komputerze osoby, która łączy się z internetem za pośrednictwem modemu. Niektóre dialery - o zainstalowaniu się których użytkownik komputera mógł nie wiedzieć - samoczynnie inicjowały połączenie np. z linią 0-700 czy z wyspami archipelagu Cooka. Dziennik podkreślił, że UOKiK w lutym br. stwierdził, że TP SA nie ma prawa ściągać długów od osób, którym dialery nabiły astronomiczne rachunki, ponieważ TP SA (dopuszczając do pojawienia się dialerów) - zaszkodziła zbiorowym interesom konsumentów. Co więcej, TP SA ściągała je bardzo ostro (odsprzedawała je prywatnym firmom windykacyjnym). UOKiK stwierdził też, że TP SA musi dokonać zasadniczych zmian w sposobie funkcjonowania takich specjalnych programów komputerowych. Obydwu decyzjom UOKiK nadał rygor natychmiastowej wykonalności.
Po decyzji sądu, TP SA musi w trybie natychmiastowym:
– opublikować decyzję UOKiK w dwóch dziennikach ogólnopolskich oraz na stronie internetowej www.telekomunikacja.pl na własny na koszt;
– wprowadzić możliwość reklamacji świadczenia usług „audioteksowych" (np. numery 0-700 wykręcane przez dialer); (spowodować, że dialery staną się programami użytkowymi w postaci pliku, zapisywanego na dysku twardym użytkownika, ale tylko na jego wyraźne życzenie. Dialer nie może też zmieniać konfiguracji systemu, ani też tworzyć innych plików.
Jeżeli UOKiK stwierdzi, że TP SA nie podporządkowała się tej decyzji sądu - nałoży na operatora kolejną karę.