Metro / PawelG / 2004-10-07 11:56:35
W samolocie można bezpiecznie rozmawiać przez komórkę - twierdzą naukowcy. Nieprędko stanie się to jednak w Polsce, gdzie komórki są źródłem potencjalnych katastrof w bankach, czy też na stacjach benzynowych.
Ta wiadomość to rewolucja w telefonii komórkowej. Przez dwa lata firma Airbus - potentat na rynku lotniczym - badała, czy telefony mogą zakłócać pracę elektronicznych urządzeń w samolotach. Chodziło o systemy nawigacji, dzięki którym maszyna bezpiecznie dolatuje do celu. To im miały szkodzić komórki. Okazało się, że to bzdura. Nie dość, że komórki nie przeszkadzają, to jeszcze Airbus do 2006 roku zamontuje urządzenia, które pozwolą na rozmowy na dużych wysokościach. Podobnie chce zrobić American Airlines. Co na to nasz narodowy przewoźnik?
- To, że producent samolotów przeprowadził badania, to jedno, my musimy przestrzegać procedur bezpieczeństwa, które zabraniają używania komórek - mówi Leszek Chorzewski, rzecznik LOT. - Być może za kilka lat, gdy będziemy wymieniać samoloty, kupimy takie, które mają instalacje umożliwiające rozmowy przez telefon.
Na ziemi jest jeszcze wiele miejsc, gdzie rozmowy przez komórkę są zakazane. W szpitalach nikt nie potrafi powiedzieć, czym komórki szkodzą, choć zakazy o rozmowach wiszą niemal w każdym z nich. Za to racjonalniej tłumaczą się bankowcy.
- Telefony zakłócają pracę, a przy pieniądzach potrzebna jest koncentracja - mówi Marek Kłuciński, rzecznik PKO BP. - Poza tym nie chcemy, by osoby postronne informowały kogoś przez telefon, że nasz klient wypłaca większą sumę pieniędzy. Kolejny argument to wpływ na system informatyczny, choć rzeczywiście nikt tego nie sprawdzał.
Komórka jest też zakazana na stacjach benzynowych - podobno może spowodować wybuch, choć nigdy nie było takiego przypadku. Ale Krystyna Antoniewicz-Sas ze Statoil radzi, by podczas tankowania nie używać komórek. - Jeśli ktoś rozmawia, to robi to na własne ryzyko.