W nowej małopolskiej książce telefonicznej wydrukowano numery zastrzeżone. Telekomunikacja zaprzecza, że ujawniła tajne numery swoich klientów, ale książkę wycofano z dystrybucji.
Uaktualniona książka telefoniczna miała się pojawić w wakacje. I pojawiła się, ale z błędami. Dlatego nowe egzemplarze nie trafiły do wszystkich, którzy je zamówili. Za to ci, do których trafiły, mogli ze zdziwieniem skonstatować, że książka nie jest aktualna i ma niespodziewany dodatek w postaci numerów zastrzeżonych.
- Zadzwoniła do mnie osoba, która nie powinna znać mojego numeru. Sprawa jest o tyle skomplikowana, że mój prześladowca nękał mnie przez kilka lat, za co został skazany prawomocnym wyrokiem. Kiedy zapytałam, skąd ma mój
numer, odpowiedział, że z książki - opowiada Danuta S. Kobieta zajrzała do nowej książki telefonicznej i znalazła tam swój numer wraz ze wszystkimi danymi adresowymi.
Swój zastrzeżony numer w książce telefonicznej znalazła też inna czytelniczka "Gazety". - Mama z powodu błędnych połączeń musiała wystąpić o zmianę numeru. Stary miała zastrzeżony, więc nowy też zastrzegła. Co z tego, jak w książce go wydrukowano? - relacjonuje Piotr S., syn naszej czytelniczki.
Co na to Telekomunikacja? Zaprzecza, by ujawniono tajne numery. - Nie jesteśmy w stanie ustalić, dlaczego kilku klientów uważa, że ich dane nie powinny pojawić się w książce. Być może zastrzegli numery w późniejszym terminie, po przygotowaniu przez nas książki telefonicznej - mówi Izabella Szum, rzecznik krakowskiego okręgu TP SA.
Nasi czytelnicy twierdzą jednak, że z zastrzeżonych numerów korzystali od ponad roku. Fakt ujawnienia telefonów potwierdzają też dystrybutorzy nowej książki. - Skala jest ogromna. Prawdopodobnie wydrukowano większość zastrzeżonych numerów. To dlatego dostaliśmy zakaz dalszego rozprowadzania książek. Reszta nakładu pójdzie na przemiał - mówi jeden z dystrybutorów.