PAP / PawelG / 2004-08-17 07:29:31
Sto jedenaście sms-ów otrzymała Otylia Jędrzejczak po niedzielnym sukcesie w igrzyskach olimpijskich w Atenach. 21-letnia pływaczka AZS AWF Warszawa wywalczyła dwa srebrne medale - na 100 m st. motylkowym i 400 m st. dowolnym. W Polsce będzie czekał na nią kolejny prezent - pies.
"Otrzymałam mnóstwo sms-ów, za wszystkie bardzo dziękuję. W telefonicznej skrzynce było 111 wiadomości tekstowych, niektóre się powtarzały. Wszystkie były zabawne, podobnej treści - gratulacje i życzenia powodzenia na 200 metrów stylem motylkowym. Cieszę się, że nikt nie pisał mi o złotym medalu na tym dystansie, bo czegoś takiego nie lubię. Moi znajomi o tym wiedzą. W budynku polskiej misji na prześcieradle przygotowano napis 'brawo Otylia'" - powiedziała Jędrzejczak podczas poniedziałkowej konferencji prasowej w Atenach.
Po powrocie do Polski czekał będzie na nią... pies labrador. "Mój narzeczony Maciej Drzewiński obiecał mi, że kupi mi pieska - białego labradora. Jak się będzie wabił, na razie nie wiem. Nasuwa się imię Atena.
- Rozmawiałam też z rodzicami. Są bardzo ze mnie zadowoleni i czekają na mój powrót. Już wcześniej ustaliliśmy, że nikogo z nich nie będzie na środowym finale 200 m stylem motylkowym" - dodała.
Reprezentantka Polski przyszła na spotkanie z dziennikarzami (odbyło się w strefie międzynarodowej wioski olimpijskiej) wyraźnie zaspana. Początkowo nie była w najlepszym humorze. "Jestem zmęczona, bowiem spałam tylko trzy godziny. Późno wieczorem wróciłam z kontroli antydopingowej, a później długo nie mogłam usnąć. Już o godzinie ósmej rano musiałam stawić się na badaniach krwi. Trwały prawie dwie godziny. Po powrocie do wioski oglądałam jeszcze występy polskich pływaków" - relacjonowała Jędrzejczak.
Na pytanie o sen, podwójna wicemistrzyni olimpijska odpowiedziała: "Mam coś na buzi i śniło mi się, że to wyciskałam" - śmiała się rozluźniona już Jędrzejczak, wskazując palcem na swą twarz.
Decyzja o starcie młodej zawodniczki jednego dnia, w odstępie kilkudziesięciu minut, w dwóch konkurencjach - 100 m st. motylk. i 400 m st. dow. zapadła niewiele przed olimpiadą. "Trudno powiedzieć, czy gdybym zrezygnowała z któregoś ze startów, zdobyłabym złoto w wyścigu na 400 metrów. Tego nie można zagwarantować. Mam dwa medale, zamiast jednego, i naprawdę jestem z tego zadowolona i dumna z siebie. Mam nadzieję, że na 200 m st. motylkowym też będzie dobrze. Na ten dystans od początku się nastawiałam. Wszystko co było do tej pory, było... po drodze" - dodała Jędrzejczak, nie ukrywając, że odczuwa trudy niedzielnej rywalizacji na olimpijskiej pływalni.
Medalistka mistrzostw świata i Europy odniosła się również do planów po olimpiadzie. "Pierwotnie miałam w ogóle odpuścić sezon zimowy, nie pojawiać się na słupkach startowych, a mocniejsze treningi rozpocząć w styczniu. Ale jednak będę pływała, bo w przeciwnym razie przytyłabym. Nie będę występowała jednak na głównych zawodach rangi europejskiej i światowej. Zobaczymy, jak to będzie. Może odpocznę rok od delfina i skoncentruję się w przyszłym sezonie na kraulu. Potem wrócę do stylu motylkowego. Do klasycznego nie przeniosę się, bo to moja pięta achillesowa. Grzbietem pływam jak pijany zając. Nie umiem znaleźć środka toru. W zmiennym bym sobie poradziła" - przyznała.
W poniedziałek w Atenach wieje bardzo silny wiatr. Przeszkadza on sportowcom występującym w kilku dyscyplinach. "Wczoraj też strasznie wiało, wchodząc na 100 m st. motylk. aż mnie cofnęło. W środę też ma być straszny wiatr. Na pewno to przeszkadza. Zwłaszcza, że wieje z przodu, czyli w pierwszej fazie płynięcia. Basen jest trochę w głębi, więc wiatr trochę się normuje. Zobaczymy, dzisiaj jeszcze nie pływałam, będę trenowała po południu" - zakończyła najlepsza polska pływaczka.