"Gazeta Wyborcza" pisze, że Telekomunikacja Polska SA od 1-ego sierpnia zmieniła cennik rozmów z automatów telefonicznych. Jednak o tym, że od kilkunastu dni niektóre impulsy są krótsze, nie wiedzieli do wtorku nawet... sami pracownicy TP SA.
"Firma postanowiła ujednolicić stawki za połączenia lokalne, międzymiastowe, międzynarodowe i do sieci komórkowych z budek bez względu na porę. W sumie oznacza to - jak określiła to TP SA - "nieznaczną podwyżkę".
Na sierpniowych zmianach najbardziej stracili abonenci telefonujący z automatów w obrębie jednej strefy numeracyjnej. Impuls w połączeniu lokalnym trwa teraz tylko 2 minuty 15 sekund zamiast trzech minut. Drożej przyjdzie nam także zapłacić za połączenia międzynarodowe, choć TP SA zaczęła w końcu naliczać tę samą stawkę bez względu na to, czy dzwonimy do sieci stacjonarnej czy komórkowej. Stracą też rozmawiający z budek wieczorami i w nocy. Np. przy połączeniach międzymiastowych impuls trwa teraz 49 sekund (wcześniej 58 lub 87 sek.). Stanieją za to połączenia międzymiastowe i na komórki w ciągu dnia" - pisze "Gazeta Wyborcza".
Dlaczego TP SA podniosła ceny? "Bo usługa była nierentowna" - tłumaczy Roman Wilkoszewski z TP SA. "Za korzystanie z budek nie płacimy przecież abonamentu, a pieniądze na produkcję kart telefonicznych, utrzymanie i produkcję automatów muszą się przecież znaleźć" - mówi Wilkoszewski dziennikowi.
"Niestety spółka, zawsze intensywnie promująca swoje nowe taryfy i obniżki, "zapomniała" poinformować o tym swoich klientów (zamieściła tylko jedno ogłoszenie płatne 30 czerwca na ogólnopolskich stronach "Gazety"). Nie wiedzieli też o tym... pracownicy Błękitnej Linii. Jeszcze we wtorek informowali, że impuls połączenia lokalnego z budki telefonicznej trwa trzy minuty. Jeszcze kilka dni temu nieaktualne taryfy znajdowały się też na stronie internetowej operatora" - czytamy w "Gazecie Wyborczej".
"Z pewnością z tej lekcji wyciągniemy wnioski" - zapewnia Wilkoszewski.
"Te - póki co - wyciąga Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów" - zauważa dziennik. "Każda firma ma obowiązek informowania o cenach i warunkach sprzedaży swego produktu. Jeśli okaże się, że klienci TP SA zostali źle poinformowani i będziemy mieli podstawy do postawienia zarzutów TP SA, z pewnością podejmiemy odpowiednie kroki." - powiedział Gazecie mówi Dariusz Łomowski z UOKiK w Warszawie.