Telekomunikacja daje i odbiera

Dwa mieszkania, a jeden telefon, działający raz tu, raz tu. Niemożliwe? W Telekomunikacji Polskiej - jak najbardziej. Przekonali się o tym dwaj częstochowianie.

Po dwóch latach oczekiwania na telefon Maciej Galus został 4 lipca zaproszony do telepunktu w Auchan. Podpisał umowę z telekomunikacją, przydzielono mu numer i obiecano, że zostanie podłączony w ciągu miesiąca. Już 15 lipca telefon zaczął dzwonić. - Nie mogłem tylko pojąć, dlaczego kolejne osoby mają do mnie pretensje, że nie nazywam się Dyrda - opowiada.

Po kolejnym telefonie zrozumiał. - Zadzwonił do mnie właśnie ten pan Dyrda i co się okazało: to jego numer. Jeszcze dzień wcześniej dzwonił, nagle przestał. I nie było to za karę - płacił regularnie. Nie prosił też o odłączenie numeru. Czym się naraził telekomunikacji? Zamówił Neostradę.

- Od tego 15 lipca zaczęliśmy obaj wydzwaniać do Błękitnej Linii, odwiedzaliśmy telekomunikację osobiście - relacjonuje z kolei Daniel Dyrda. - I słyszeliśmy, że to niemożliwe, żeby pan Galus dostał mój numer. Przecież jest okres karencji, w którym starego numeru nie podłącza się nowemu abonentowi - trzy albo sześć miesięcy. A już na pewno nie jest możliwe, żeby miał przyznany mój numer już na dziesięć dni przedtem, jak mnie został odłączony.

poprzedni news nastepny news archiwum newsów wyślij link znajomemu wersja do wydruku Gazeta Wyborcza / PawelG / 2004-08-05 13:00:16

Komentarze:
aktualnie brak komentarzy


RSS

NASZ SKLEP
Zapraszamy na zakupy do naszego sklepu!

wejdź do sklepu