Gazeta Wyborcza / PawelG / 2004-06-28 09:58:19
Telefon komórkowy jako bilet do kina, wejściówka do klubu, karta rabatowa... W wielu krajach to już nic niezwykłego. Od lipca jedna z agencji marketingowych wprowadza taką usługę - tzw. m-kupony - także na polski rynek. Czy nowość ma szansę się przyjąć?
Andrzej Ziemiński, dyrektor z warszawskiej firmy EL2 zajmującej się m.in. marketingiem mobilnym, chciałby, żeby w Warszawie było tak jak w Nowym Jorku. - Tam mogę kupić bilet na mecz futbolowy wysyłając MMS za, powiedzmy, 20 dolarów. Zwrotnym MMS-em otrzymuję kod paskowy, który przy wejściu na imprezę jest po prostu skanowany z ekranu komórki - opowiada. Jeszcze bardziej niż USA ludziom z branży marketingu mobilnego imponuje Wielka Brytania oraz niektóre kraje Azji Południowo-Wschodniej, gdzie tego rodzaju zastosowania komórek (m-kupony) cieszą się dużą popularnością.
W Polsce to na razie tylko eksperymenty. - Czas spróbować na poważnie - mówi Piotr Długiewicz, szef MobiJoy! i One-2-One, dwóch związanych ze sobą poznańskich firm działających branży marketingu mobilnego. Jego spółki opracowały własny system pozwalający rozsyłać na komórki indywidualne dziewięciocyfrowe kody, które dla właściciela telefonu mogą być np. wejściówką na koncert lub uprawniać do zniżek sklepach czy barach. W kasach kody te są weryfikowane przy użyciu niewielkich terminali, łączących się bezprzewodowo (protokół GPRS) z centralnym serwerem. Ma to trwać krócej niż autoryzacja karty kredytowej. Od lipca MobiJoy! zaoferuje swój projekt na rynku. Wyniki przeprowadzonego w ostatni weekend pilotażu sprawiły, że Długiewicz wiąże z nim wielkie nadzieje.