Telefony komórkowe zagrażają innym produktom. Tylko kwestią czasu jest, kiedy wyprą z rynku aparaty cyfrowe - twierdzą azjatyccy analitycy.
W tym roku w Azji zaczęły pojawiać się komórki z wbudowanymi aparatami cyfrowymi dysponującymi rozdzielczościami zbliżonymi do tradycyjnych aparatów cyfrowych. W większości komórek dostępnych w Polsce można spotkać matryce o rozdzielczości 0,3-0,5 megapiksela (MPs). Standard na rynku aparatów cyfrowych jest dużo wyższy i wynosi ponad 3 megapiksele. Rozdzielczość to najkrócej rzecz biorąc liczba punktów składających się na zdjęcie. Im wyższa, tym lepszej jakości zdjęcia.
Analitycy już od czasu debiutu na rynku pierwszego tego typu urządzenia pod koniec 2000 r., przestrzegali, że może się to okazać zgubne dla branży fotograficznej. Pierwsza taka komórka miała matrycę 0,1 MPs. W maju 2003 r. na rynku pojawił się pierwszy telefon z matrycą 1 MPs. Jeszcze w tym miesiącu w japońskiej sieci KDDI zadebiutuje komórka Casio z matrycą 3,2 megapiksela. - Pojawienie się takich komórek będzie miało natychmiastowy i negatywny wpływ na rynek aparatów cyfrowych oferujących niższą rozdzielczość. Popyt z aparatów przeniesie się na telefony - ostrzega Hisashi Moriyama, analityk J.P. Morgan.
Na razie producenci aparatów przeżywają okres hossy. Już w 2003 r. na świecie sprzedano jednak więcej komórek z wbudowanymi aparatami (84 mln sztuk) niż samych aparatów cyfrowych. W sumie dostawy zamówienia telefonów komórkowych w 2003 r. były pięciokrotnie wyższe niż rok wcześniej. Zdaniem analityków Strategy Analytics w 2004 r. nabywców znajdzie ok. 174 mln takich komórek, dwa razy więcej niż przed rokiem. Szacują oni, że w tym samym czasie sprzedaż aparatów cyfrowych wzrośnie o 40 proc. i wyniesie 68,5 mln sztuk. Bank UBS szacuje, że rynek aparatów cyfrowych czekają jeszcze tylko dwa lata wzrostu. W 2006 r. sprzedaż cyfraków zacznie spadać - przestrzegają.
Nawet jednak jeśli do tego dojdzie, komórki czeka jeszcze długa droga rozwoju. Wszystkie posiadają mało rozbudowane - w porównaniu z aparatami cyfrowymi - układy optyczne z maksymalnym zoomem cyfrowym rzędu 4x. Wciąż brak komórek z zoomem optycznym. Rynek aparatów rozwija się zresztą w szybkim tempie. Obecnie zaledwie 5 proc. wszystkich sprzedawanych urządzeń ma matryce o rozdzielczości 2 megapiksele. Standard waha się między trzema a pięcioma megapikselami. Komórki oferują także mniej pamięci i nie wszystkie mają złącza specjalnych kart pozwalających na jej rozszerzenie.
Na razie aparaty cyfrowe niszczą branżę aparatów tradycyjnych. W ciągu pierwszych pięciu miesięcy 2004 r. sprzedaż filmów do aparatów spadła o 18 proc. w stosunku do ubiegłego roku - wynika z danych Photo Marketing Association. Przekłada się to bezpośrednio na kurs akcji takich spółek jak Eastman Kodak, Agfa-Geveart czy Fuji.