"Rzeczpospolita": Zrzeszające największe sieci wypożyczalni video Stowarzyszenie Polskich Wideotek krytykuje nowe reklamy Neostrady. Ocenia, że można je uznać za promowanie piractwa.
W telewizyjnej reklamie, którą w ostatnich tygodniach wszystkie duże stacje TV, młody chłopak ledwie wstaje od komputera, gdy słyszy z ekranu głos kowboja ze ściągniętego z sieci westernu. W reklamie radiowej Neostrada daje szansę szybkiego skopiowania komedii romantycznej.
"W Polsce nie ma legalnie działających serwerów, które umożliwiałyby ściąganie filmów z Internetu. A to oznacza, że w reklamie TP SA promuje się zachowanie niezgodne z prawem" - stwierdza w rozmowie z "Rzeczpospolitą" Jacek Wiecki, jeden z założycieli Stowarzyszenia Polskich Wideotek.
Barbara Górska, rzecznik TP SA, powołując się na ekspertyzy prawne twierdzi jednak, że skoro ściąganie filmów z Internetu nie jest zabronione - o ile przestrzegane są praw autorskie i pokrewne - to wykorzystanie w reklamie motywu ściągania filmu z sieci nie propaguje piractwa.
Nielegalne ściąganie filmów z Internetu, dostępność pirackich kopii, a także coraz częstsze dodawanie filmów do czasopism oznacza, że wypożyczalniom coraz trudniej jest utrzymać się na rynku. Jeszcze w połowie lat 90. działało ich w Polsce około 10 tysięcy. Teraz - według Jacka Wieckiego - zostało ich około 1500.