Sąd Najwyższy utrzymał w mocy kary nałożone na Centertela i prezesa tej spółki za utrudnianie postępowania antymonopolowego.
Zaczęło się od tego, że konkurenci Centertela na rynku telefonii komórkowej podejrzewali, iż doszło do niedozwolonego porozumienia tej firmy i jej głównego udziałowca - Telekomunikacji Polskiej. Według nich Centertel skierował do swoich kluczowych klientów specjalne oferty i udzielił im rabatów uzależnionych od podpisania jednoczesnych umów z TP SA.
Kontrolerzy UOKiK postanowili dwa lata temu zajrzeć do ofert Centertela. Firma odmówiła udzielenia informacji, a jej prezes Sławomir Skrodzki nie zgodził się udostępnić sieci komputerowej, w której znajdowały się pliki z ofertami dla klientów biznesowych. Firma tłumaczyła się troską o dobro klientów i ochroną tajemnic handlowych. Zdaniem UOKiK, opóźniając kontrolę, Centertel zyskiwał czas, by np. uzgodnić z TP SA wspólne stanowisko, pozbyć się obciążających dokumentów bądź je zmodyfikować.
Urząd wlepił Centertelowi karę 17 tys. zł, a prezesowi firmy - 20 tys. zł. Gdy Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów oddalił odwołania ukaranych, ci wnieśli kasację do Sądu Najwyższego. Zdaniem mec. Wojciecha Kubickiego, pełnomocnika firmy i jej prezesa kontrolerzy UOKiK próbowali dokonać przeszukania bez wymaganej zgody sądu.
- Nie można było udostępnić kontrolerom wskazanych przez nich plików bez pokazywania zawartości sieci korporacyjnej i innych plików, które nie były przedmiotem kontroli. Byliśmy gotowi do przekazania żądanych dokumentów w formie papierowej, na CD-romie lub twardym dysku - tłumaczył na piątkowej rozprawie mec. Kubicki. Poza tym jego zdaniem kara powinna mieć charakter przymuszający do określonego działania, a w tym wypadku była represją, bowiem wymierzono ją miesiąc po kontroli.
- W przypadku poszukiwania dowodów na zmowę cenową każda minuta jest cenna. Twierdzenie, że trzeba było otwierać wszystkie pliki na oczach kontrolerów jest irracjonalne - mówiła przed sądem mec. Małgorzata Król-Bogomilska z UOKiK.
Sąd oddalił obie kasacje. - Kontrolerzy mają prawo do wglądu w oryginały dokumentów, a nie kopie. Firma ma zaś obowiązek udostępnić dokumenty - uzasadniał wyrok sędzia Kazimierz Jaśkowski. Podkreślił też, że kara nie jest środkiem przymusu, ale sankcją za naruszenie przez firmę obowiązku przekazania dokumentów.
Postępowanie w celu wyjaśnienia, czy doszło do zmowy Centertela z TP SA jeszcze się nie zakończyło.