Po tekście "Gazety" wirtualny dług pani Jadwigi Fabrykowskiej przestał istnieć.
Jadwiga Fabrykowska przez blisko rok dostawała wezwania do uregulowania długu za telefon. Warszawska firma windykacyjna Intrum Justita, która działa na zlecenie TP SA, twierdziła, że zalega z opłatami za trzy miesiące. Zaraz po otrzymaniu pierwszego pisma, we wrześniu, kobieta wysłała faksem opłacone rachunki - odcinki miała na szczęście w domu. Niestety, ani to, ani pisma do Telekomunikacji nic nie dały: wezwania przychodziły co miesiąc. Na ostatnim była adnotacja: do egzekucji komorniczej. A dwa tygodnie temu do mieszkania zapukał windykator. Pani Jadwiga załamywała ręce: - Przecież mają moje dowody wpłaty!
W orode "Gazeta" opisała sprawę, a przedstawiciel Telekomunikacji Polskiej SA obiecał, że ja wyjaśni. Tak też zrobił. - Sprawdziliśmy, co było przyczyną zamieszania. Okazało się, że nastąpił błąd przy przyjmowaniu wpłaty, który spowodował, że pieniądze wpłacane przez klientkę nie docierały na jej konto w Telekomunikacji. Dzięki potwierdzeniom przez nią przysłanym udało nam się je odnaleźć. W ciągu kilku dni zostaną przeniesione w odpowiednie miejsce. Postępowanie windykacyjne już wycofaliśmy - poinformował Zbigniew Drohobycki z katowickiego biura prasowego TP SA.