Gdy przed domem naszej Czytelniczki kwitną winogrona, kobieta ma zepsuty telefon. Bo gałązki owijają się o kabel telefoniczny i go przecinają. Według Telekomunikacji winę ponosi... roślinka!
Pani Mariola mieszka w poniemieckiej willi na Kuźnikach. Choć Telekomunikacja kilka lat temu rozkopała jej ogródek i wymieniła sieć telefoniczną, robotnicy poprowadzili kabel do mieszkania po ścianie budynku. Bez osłonki ochraniającej go przed urazami. Właśnie o taki kawałek plastikowej rurki nasza Czytelniczka walczy z Telekomunikacją już 1,5 roku. Bezskutecznie.
- Pod moimi oknami rosną winogrona. Gałęzie owijają się o przewody telefoniczne i bardzo mocno je ściskają. Kilka razy kabel był już przecięty - opowiada pani Mariola.
Lokatorka wezwała z TP SA monterów. Ci - jak mówi - poradzili jej, żeby... wyciąć rosnące przed domem rośliny. - Przecież to paranoja. Moi sąsiedzi mają przewody w osłonkach, a tylko u mnie nikt jej nie zamontował. Przecież taka rurka kosztuje parę złotych - irytuje się Czytelniczka.
Choć problem jest absurdalny i rozwiązanie go wydaje się proste, dla Telekomunikacji sprawa jest dużo poważniejsza.
- Trzeba najpierw zadać sobie pytanie, czy winogrona rosły tam, zanim podłączyliśmy abonentce telefon, czy też abonentka posadziła je później - mówi Wojciech Jabczyński, szef biura prasowego Telekomunikacji we Wrocławiu. - Widać roślinka jest durna, bo się owija tam, gdzie nie powinna - dodaje.
Co stoi na przeszkodzie, żeby wysłać do klientki montera i zamontować jej rurkę za kilka złotych? Wojciech Jabczyński uważa, że kobieta z powodzeniem mogła to zrobić sama.
- Miała wejść po drabinie na pierwsze piętro? - nie dowierzamy. - Ja mojej babci bym nie odmówił. Ta pani też może kogoś poprosić o pomoc. Dla normalnego człowieka to 10 minut roboty - uważa Jabczyński.
Na szczęście szef biura prasowego nie był nieugięty i na naszą prośbę obiecał przekazać sprawę do "pionu sieci", aby rozeznali sytuację i sprawdzili, czy można coś na problem pani Marioli poradzić.