"Głos Szczeciński": Nowa usługa Telekomunikacji Polskiej SA umożliwia sprytnym złodziejom doładowywanie komórkowych telefonów na kartę na koszt przypadkowych abonentów. Poszkodowani tracą po kilkaset złotych.
Setki osób zostały w ten sposób okradzionych w Nowogardzie i Szczecinie. Prawdopodobnie poszkodowanych abonentów jest jednak dużo więcej i to w różnych częściach Polski - podaje gazeta.
Nowa usługa polega na możliwości doładowania telefonu komórkowego działającego na kartę pre-paid poprzez zwykły telefon. Wykręcamy z telefonu stacjonarnego numer zaczynający się na 0300 i łączymy się z pracownikiem TP SA.
Podajemy numer komórki i deklarujemy na jaką kwotę chcemy doładować kartę. Usługa jest realizowana natychmiast. Koszty doładowania ponosi właściciel telefonu stacjonarnego, z którego zamawiana jest usługa - pisze dziennik.
Na czym polega okradanie abonentów? Złodzieje włamują się do skrzynek telekomunikacyjnych, podpinają do instalacji własny stacjonarny telefon i podszywając się pod przypadkowego abonenta dzwonią na numer 0300 zamawiając doładowanie komórki.
Wczoraj trwały w TP SA ustalenia co zrobić z usługą, która umożliwia okradanie abonentów. Szybko pojawiło się kilka pomysłów, ale równie szybko okazało się, że wymyślone sposoby złodzieje z łatwością ominą - opisuje "Głos Szczeciński".
"Na razie zaangażowany został cały pion bezpieczeństwa sieci, który sprawdza wszystkie sygnały o uszkodzonych skrzynkach telekomunikacyjnych i podejrzanych awariach telefonów" - mówi Maria Piechocka, szefowa biura prasowego TP SA w Poznaniu.
W trybie alarmowym powstaje też system uszczelniający feralną usługę. Ma on polegać na tym, że zamówienie doładowania komórki trzeba będzie poprzedzić podaniem specjalnego, wcześniej zamówionego w TP, kodu - informuje "Głos Szczeciński".