W świecie terroryzmu i inwigilacji telefon komórkowy staje się coraz bardziej śmiercionośną bronią - pisze dziennikarz Reutera, Bernhard Warner.
Dla ekstremistów komórka jest doskonałym detonatorem. Dla sił bezpieczeństwa - głównym narzędziem, umożliwiającym śledzenie terrorystów.
O potrzebie wspólnych reguł, określających przechowywanie informacji przez operatorów telefonii komórkowych, wiele mówili w ubiegłym tygodniu europejscy ministrowie spraw wewnętrznych, zabiegający o wzmożenie współpracy w walce z terroryzmem po zamachach w Madrycie z 11 marca.
"Przechwytywanie łączności komórkowej może być niesłychanie ważne dla pozyskiwania informacji wywiadowczych" - mówi Peter Yapp, analityk londyńskiej firmy consultingowej Control Risks Group, zajmującej się problematyką bezpieczeństwa.
Władze hiszpańskie przypuszczają, że 11 marca terroryści posłużyli się telefonami komórkowymi, żeby zdalnie zdetonować ładunki wybuchowe w pociągach.
Analitycy zwracają uwagę, że w przeszłości ekstremistyczne ugrupowania, takie jak IRA i Hamas, posługiwały się już komórkami do detonowania ładunków wybuchowych.
Konsekwencją zamachów w Madrycie może być odłożenie na półkę - ku wielkiemu ubolewaniu operatorów - planów instalowania przekaźników telefonii komórkowej wzdłuż linii metra w wielkich miastach. Oczekuje się też, że siły policyjne zainteresują się wojskowymi technologiami zakłócania telefonii komórkowej.
Zdaniem Yappa, szanse wprowadzenia łączności komórkowej w takich miejscach, jak np. londyńskie metro, znacznie obecnie zmalały.
W najbliższym czasie należy się spodziewać wprowadzenia w metrze środków bezpieczeństwa podobnych do tych na lotniskach - wyrywkowych kontroli bagażu, instalowania kolejnych kamer i wykrywaczy metali - zanim poczynione zostaną inwestycje w nowoczesne urządzenia zakłócające.
Nowe technologie telefonii komórkowej, takie jak sieci 3G ("trzecia generacja", umożliwiająca znacznie szybszą transmisję danych), mogą sprawiać trudności siłom bezpieczeństwa, inwigilującym podejrzanych o terroryzm.
Głos i tekst, przesyłane sieciami G3, są znacznie trudniejsze do przechwycenia. Istnieją też zresztą możliwości szyfrowania łączności komórkowej.
Innym problemem są usługi typu pre-paid (opłacane z góry korzystanie z telefonii komórkowej), często nie wymagające rejestracji użytkownika.
Sytuację komplikuje też fakt, że telefony komórkowe, skradzione np. w Europie Zachodniej, mogą funkcjonować w sieciach Afryki czy Bliskiego Wschodu. Yapp uważa, że pilnie potrzebna jest współpraca międzynarodowa, umożliwiająca blokowanie telefonów w skali globalnej.