Do 20 tys. telefonów TP SA zamilknie w Płocku i okolicy 16 marca. Operator odłączy abonentów, którzy zalegają z opłatami
Według TP SA nawet 40 proc. jej klientów nie opłaca rachunków albo robi to z opóźnieniem. - Zwykle są to krótkie zwłoki, ale zdarzają się przypadki, że rachunki są nie opłacane od zeszłego roku - wyjaśnia rzecznik prasowy mazowieckiego oddziału TP SA Mariusz Loch.
Dlatego 16 marca spółka zamierza odłączyć telefony wszystkim mieszkańcom dawnego województwa płockiego, którzy zalegają z opłatami przynajmniej ponad 45 dni. Według niej liczba ta sięga nawet 20 tys. telefonów (w sumie na płockim obszarze jest 110 tys. abonentów). To cykliczna akcja, prowadzona w całym kraju.
Klienci poza odbieraniem rozmów i zadzwonieniem na numery alarmowe nie będą mogli wykonywać żadnych połączeń. Według Telekomunikacji, to ostateczność. - Zanim zdecydujemy się na taki krok wcześniej wielokrotnie informujemy o zaległościach - mówi Loch.
Problem w tym, że nawet ci, którzy zdecydują się dzisiaj wpłacić zaległe pieniądze nie mogą być pewni, że za tydzień ich telefony nie zamilkną. W spółce wyjaśniają, ze pieniądze, które zostały wpłacone np. na poczcie w małej miejscowości w TP SA mogą zostać zaksięgowane nawet po dziewięciu dniach. - Ale jest wyjście - mówi rzecznik. - Najlepiej przesłać do nas faks na numer 93 95, z potwierdzeniem przelewu.
W spółce przyznają, że w 90 proc. odłączenie jest skuteczne, a większość rachunków zostaje uregulowana w po kilku dniach. Nie ma problemu też z ponownym włączeniem aparatu - w ciągu 5 dni. Dopiero po trzech miesiącach gdy nadal rachunki są niezapłacone TP SA wyłącza telefon ostatecznie (nie można ani dzwonić ani odbierać rozmów). Wtedy całą instalację trzeba rozpoczynać od początku i zapłacić jak za pierwsze podłączenie telefonu.